Fabryka Prezentow

notatki, felietony, zabawne historie


skomplikowany zakup chleba
pasaż jednego z hipermarketów 
śliczna budka, zachęcający opis - naturalne wyroby, pieczywo bez drożdży, na zakwasie. Zapach całkiem całkiem, dla głodnego człowieka niemiłosiernie drażniący podniebienie  
Podchodzę, Pani co prawda zajęta pisaniem smsów a może przeglądaniem FB, ale szybko reaguje... 
Patrzę, jest maszyna do krojenia, więc po prostu stwierdzam fakt "kroicie pieczywo" - Pani potakuje ... 
To proszę pół tego chleba na zakwasie, bez drożdży... 
"Ten chlebek jest na wagę" -
"nie ma problemu". 
Pani waży, pół chlebka to prawie 1 kg... i zawija w papier... Przepraszam, mówię, prosiłam o pokrojenie... Reakcja Pani bezcenna 
"Ależ ciemnego pieczywa nie kroimy, bo się noże tępią... "




wspomnienie sprzed roku, a jakby ciągle aktualne...
te same sytuacje w piekarni, ta sama promocja w auchan

scena 1
Piekarnia Kłos, podjeżdżam rano po kanapkę dla syna, żeby miał drugie śniadanie w szkole. Obiady "ruszą" dopiero w przyszłym tygodniu... Godz. ~ 7.15 może 7.20
ludzi prawie wcale, jestem 3 w kolejce, myślę sobie "szybko pójdzie".
Jednak już po 30 sekundach obserwacji Pań pracujących w piekarni odlatują złudzenia i zaczynam się bać czy zdążymy do szkoły. W sklepie jest 5 osób z obsługi i tak : jedna Pani obsługuje, druga opowiada koleżance o sprawach prywatnych, które kompletnie nie interesują mnie ani pozostałych "kolejkowiczów", trzecia ma ważniejsze sprawy, musi dołożyć ciastka, bo przecież jak brakuje jednej czy dwóch sztuk to wygląda mało estetycznie, czwarta szkoli piątą... obsługiwana klientka należy do tych wymyślających "chce to ciastko, albo jednak może tamto.. ostatecznie stawia na tort." uciekają minuty. Za mną ustawiają się kolejni ludzie. Przyszła kolej na Pana - chleb mały wiejski krojony - " nie kroimy, za ciepły"; to może mini, albo pół dużego ... kupione, zapłacone, moja kolej : "Poproszę dwie bułki z szynką" " na jakiej bułce " "staropolska, tam ma Pani w gablocie wystawione" " nie wydajemy kanapek z gabloty, robimy na miejscu ... I Pani bierze nóz, dwie bułki i idzie robić mi kanapki... czuję na plecach wzrok pozostałych kolejkowiczów ... Nadal jedna Pani obsługuje, druga opowiada koleżance "życie seksualne dzikich", trzecia przyjmuje zamówienie na tort, czwarta szkoli piątą...
scena 2
w marketach wymyślili coś takiego jak "kasa do 15 artykułów" - nie musze tłumaczyć po co, w każdym razie w godzinach dopołudniowych w markecie w sumie czynne są 3 kasy - ta szybka i dwie zwykłe...
chce kupić wodę... biorę butelczynę lekko gazowanej i idę do szybkiej kasy... i tu spotykam człowieka dla którego wszelkie zasady są po to aby je łamać... na taśmie 70 żarówek i 50 innych różnych artykułów - no tak, ruszyła promocja 1 zł; 2 zł więc trzeba zrobić zaopatrzenie jak dla wojska - tylko dlaczego Pan przezorny nie potrafi uszanować czasu innych... i do tego kompletnie głuchy, na nic było zwrócenie mu uwagi przez pracownice marketu ... moje uwagi też jakby były zbyt ciche... Ech...




DZIWNE MIEJSCE

powiedziałabym misja na marsa :)
ale poważnie, musiałam dziś pojechać do jednego z centrów dystrybucyjnych
dość sporej sieci sklepów osiedlowych

byłam już w kilku, za każdym razem staram się dowiedzieć wcześniej o obowiązujących procedurach, aby dobrze się do takiej wizyty przygotować...

przez bramę przeszłam bez problemu, samochód kazano zostawić na zewnętrznym parkingu - o, wolę to niż opróżniane samochodu aby móc wjechać

skierowano mnie do poczekalni, skąd miał mnie odebrać jakiś ktoś

poczekalnia - kilka rzędów krzeseł jak w kinie, akurat odbywało się tam spotkanie z kimś ważnym, który w sposób bardzo grzeczny informował obecnych o tym, w jaki sposób łamią normy...
usłyszałam, że on już nie kupuje w ich sieci od czasu jak zobaczył, że oni chodzą po paletach z żywnością w butach... mają chodzić w skarpetach... w sumie nie wiem co lepsze... :)
- a wystarczyłoby kupić foliowe owijki...
od strony magazynu podszedł jakiś Pan - pomyślałam, że to mój przewodnik, ale nie...
Pan chciał wyjść do toalety albo na kawę

przed wyjściem musiał się poddać rewizji...

szok,
podszedł do niego Pan z ochrony i jak w amerykańskim filmie przetrzepał go z góry do dołu...

powiem Wam, oczy mi się zrobiły jak talerzyki... jeszcze w żadnym centrum logistycznym nie widziałam takiej procedury, owszem w crf podchodzą ze jakimś skanerem i sprawdzają czy wychodzący "nie piszczy", ale nikt nikogo nie dotyka naruszając "strefę intymną człowieka"

w końcu znalazł się mój przewodnik, który zaprowadził mnie do centrum reklamacji,
w tym czasie przywieźli paletę zwrotów szaf,
usłyszałam, że do zniszczenia...

Pytam przewodnika, czy poważnie tyle szaf pójdzie do kompaktora, przecież z tych kilkunastu co najmniej kilka można skompletować, bez uszkodzeń... i usłyszałam, że nie ma kto tego robić...
uwierzycie?
wyrzucają gigantyczne ilości rzeczy tylko z powodu rysy, a szkoda im na owijki foliowe na buty.

Wracając obawiałam się, że zostanę przeszukana tak jak tamten pracownik, ale przewodnik mnie uspokoił. Tylko swoich pracowników traktuje się tam jak złodziei, codziennie wyrywkowo przeszukuje się szafki pracownicze. Pierwszego dnia takich przeszukań znaleziono 3 mydła i krem do golenia... jakiż spektakularny sukces...

opuściłam to miejsce z radością, życząc wszystkim wytrwałości i powodzenia







RACUCHY

nie ma to jak robić racuchy w tłusty czwartek 
pół kg mąki, trzy łyżki cukru, szczypta soli, drożdze , jajko, mleko...

wymieszać odstawić w ciepłe miejsce na 2 godz.
...
wymieszać

dodać jabłka, odstawić na 20  minut

wymieszać
smażyć na rozgrzanym oleju ...
.czekać z niecierpliwością,
obsypać cukrem pudrem ...
odgryźć kęsa...
wypluć ze wstrętem
spojrzeć w kierunku pojemników
i uświadomić sobie że pomyliło się
sól z cukrem ...



olx

ludzie nie przestaną mnie zadziwiać ...
wystawiam przedmioty na OLX, m.in 5 kolorowanek o Maszy i niedźwiedziu za 6 zł...
Pierwsza Pani zainteresowana:
(cytaty dosłowne)
-witam zza 6 zł są wszystkie książeczki?
-tak - odpowiadam
-Za 5 zł wezmę, jeśli Pani się zgadza proszę napisać kiedy mozna odebrac i w jakich godzinach?
-nie zgadzam się.
-dobrze niech bedzie za te 6 to kiedy pani pasuje...czy dobrze sie rozumiemy te 5 ksiazeczek 6 złoty tak
...
olałam Panią, nie odpisałam
druga zainteresowana:
-6 zl za wszystkie?
-tak
-rezerwuje do jutra... Jest możliwość podrzucenia mi bo corka ma urodzinki i jest fanka maszy i niedźwiedza prosze
-nie, ale mogę wysłać pocztą po przedpłacie
-Nie umiem niestety mój podjedzie ale gdzie dokładnie (zrobić przelewu - przyp. ) ... To jest
- (wysyłam google maps z zaznaczonym domem)
-O 19 dzis ok...Dorzuci pani gratis kretki ( bez pytajnika- zdanie oznajmujące...)
-oczekuje Pani do zakupu za 6 zł gratisu wartego 10 zł... A więc wartość gratisu wynosi 167 % wartości zakupionego przedmiotu... hmmm - proszę mi powiedzieć gdzie dają takie gratisy - też chętnie skorzystam... :)
brak odpowiedzi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz