notatki, felietowy, zabawne historie

DZIWNE MIEJSCE

powiedziałabym misja na marsa :)
ale poważnie, musiałam dziś pojechać do jednego z centrów dystrybucyjnych
dość sporej sieci sklepów osiedlowych

byłam już w kilku, za każdym razem staram się dowiedzieć wcześniej o obowiązujących procedurach, aby dobrze się do takiej wizyty przygotować...

przez bramę przeszłam bez problemu, samochód kazano zostawić na zewnętrznym parkingu - o, wolę to niż opróżniane samochodu aby móc wjechać

skierowano mnie do poczekalni, skąd miał mnie odebrać jakiś ktoś

poczekalnia - kilka rzędów krzeseł jak w kinie, akurat odbywało się tam spotkanie z kimś ważnym, który w sposób bardzo grzeczny informował obecnych o tym, w jaki sposób łamią normy...
usłyszałam, że on już nie kupuje w ich sieci od czasu jak zobaczył, że oni chodzą po paletach z żywnością w butach... mają chodzić w skarpetach... w sumie nie wiem co lepsze... :)
- a wystarczyłoby kupić foliowe owijki...
od strony magazynu podszedł jakiś Pan - pomyślałam, że to mój przewodnik, ale nie...
Pan chciał wyjść do toalety albo na kawę

przed wyjściem musiał się poddać rewizji...

szok,
podszedł do niego Pan z ochrony i jak w amerykańskim filmie przetrzepał go z góry do dołu...

powiem Wam, oczy mi się zrobiły jak talerzyki... jeszcze w żadnym centrum logistycznym nie widziałam takiej procedury, owszem w crf podchodzą ze jakimś skanerem i sprawdzają czy wychodzący "nie piszczy", ale nikt nikogo nie dotyka naruszając "strefę intymną człowieka"

w końcu znalazł się mój przewodnik, który zaprowadził mnie do centrum reklamacji,
w tym czasie przywieźli paletę zwrotów szaf,
usłyszałam, że do zniszczenia...

Pytam przewodnika, czy poważnie tyle szaf pójdzie do kompaktora, przecież z tych kilkunastu co najmniej kilka można skompletować, bez uszkodzeń... i usłyszałam, że nie ma kto tego robić...
uwierzycie?
wyrzucają gigantyczne ilości rzeczy tylko z powodu rysy, a szkoda im na owijki foliowe na buty.

Wracając obawiałam się, że zostanę przeszukana tak jak tamten pracownik, ale przewodnik mnie uspokoił. Tylko swoich pracowników traktuje się tam jak złodziei, codziennie wyrywkowo przeszukuje się szafki pracownicze. Pierwszego dnia takich przeszukań znaleziono 3 mydła i krem do golenia... jakiż spektakularny sukces...

opuściłam to miejsce z radością, życząc wszystkim wytrwałości i powodzenia







RACUCHY

nie ma to jak robić racuchy w tłusty czwartek 
pół kg mąki, trzy łyżki cukru, szczypta soli, drożdze , jajko, mleko...

wymieszać odstawić w ciepłe miejsce na 2 godz.
...
wymieszać

dodać jabłka, odstawić na 20  minut

wymieszać
smażyć na rozgrzanym oleju ...
.czekać z niecierpliwością,
obsypać cukrem pudrem ...
odgryźć kęsa...
wypluć ze wstrętem
spojrzeć w kierunku pojemników
i uświadomić sobie że pomyliło się
sól z cukrem ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz